rygorystyczne blog

Twój nowy blog

www.oroczi.blog.onet.pl

Złamanie 10 punktu regulaminu.


www.sprayem-po-scianie.blog.onet.pl


Pierwsze wrażenie:

Widzę tu jeden wielki bałagan. Najpierw zgłaszasz jednego bloga, zmieniasz adres (na szczęście dodałaś następne zgłoszenie). W tym blogu nie masz archiwum, bo szeroka lista nie działa. Informujesz mnie, że zmieniasz nick, bo ten Ci się znudził. Muszę klikać w jakieś dziwne miejsca, żeby przeczytać ostatnie dziesięć notek. Czarno to wszystko widzę.

punkty: 0/5

Treść:

Cóż. Po przeczytaniu pierwszej notki pomyślałam sobie, że jesteś nabuzowaną, zagubioną nastolatką. Czasem pozory nie mylą. Twój blog jest blady – z wierzchu i od środka. Krwistych wnętrzności tutaj się niestety, nie doszukałam. Znalazłam natomiast refleksje zupełnie typowe. Rozważania na temat Boga, wiary, dorastania, ludzi, ambicji, przyrody… Nie zrozum mnie źle, droga Autorko, piszesz dobrze, zdarza Ci się czasem jedna czy druga oryginalna obserwacja doprawiona niegłupim wnioskiem, ale życia w tym tyle, co w zdechłej rybie.

Czytając Cię, mam wrażenie, że jesteś wielką introwertyczką – wszystkie notki stanowią zagłębianie się w siebie. Mam zupełnie inne podejście do życia. Całe szczęście, że skończyłam ostatnio czytać Prousta, który czuł jak Ty i trochę łatwiej jest mi pojąć, dlaczego myślisz i piszesz w ten sposób.

Notka, która w pewien sposób mnie „zdołowała“ to ta o nastoletnich gwiazdeczkach. Narzekasz na nie, jakby przynajmniej wybiły Ci całą rodzinę. Tylko… zastanawia mnie, dlaczego w ogóle się nimi przejmujesz?

Oprócz tego, podoba mi się Twoje bogate słownictwo; operujesz imponującym wachlarzem epitetów, przy czym zachowujesz lekkość, nie przytłaczasz nadmiarem słów. Notki są krótkie, ale zawsze jest w nich jakaś puenta.

Choć więc ideałem nie jesteś, według mnie masz potencjał i już teraz jest on w Twoich tekstach bardzo mocno widoczny. Trzeba tylko co nieco spiłować, uklepać, oszlifować i będzie dużo lepiej.

punkty: 7/15

Język:

Polszczyzny używasz poprawnej. Jedyne czego się dopatrzyłam: to „holendarnie“ – a cóż to miało znaczyć? Chodziło Ci o „cholernie“ czy „horrendalnie“? . „Feria barw, przez które można dostać oczopląsu.“ – nie wiem, może to ze mną coś nie tak, ale kompletnie nie mam pojęcia co znaczy „feria“. Chodziło o „serię“? Ale to się przecież nie ima tego zdania.
Czasem jeszcze zdarzy Ci się zapomnieć o spacji po kropce, to wszystko.

punkty: 7/10

Grafika:

Jak już wspominałam – bałagan. Do tego, co napisałam w pierwszym wrażeniu dochodzą jeszcze niedopasowane podstrony, fruwające reklamy, onet.pl (do jasnej cholery, przecież zmieniałaś niedawno adres, dlaczego nie zmieniłaś serwisu?).
Sam szablon byłby ładny, gdybyś zmieniła czcionkę, bo teraz to ona wchodzi tej pani na głowę i gdybyś zmieniła tło, bo białe kompletnie tam nie pasuje. Jest nieestetycznie, nie podoba mi się.

punkty: 2/10

Dodatki:

Dodatków dużo. Całkiem ciekawy opis Twojej osoby, taki optymistyczny. Linki do blogów, linki do stron z szablonami. Wszystko pięknie, ale niezbyt ciekawie. Brak księgi gości. No i brak archiwum, za co odejmuję punkty.

punkty: 2/10

Podsumowanie:

Nie zachwyciłaś mnie, gacie mi nie spadły. Jeśli chodzi o treść to jest całkiem przyzwoicie, ale to jeszcze nie do końca to. Najwięcej punktów odjęłam Ci za grafikę, niestety. Pracuj dalej.

punkty: 18/50

www.nie-ma-darmowych-obiadow.mylog.pl

Pierwsze wrażenie:

Nareszcie się pan doczekał ponownej oceny, panie bezobiadowy! Przyznam, że nie wierzyłam w odrodzenie myloga, ale mojej fatalnej opinii o tym serwisie nic już chyba nie zmieni. Korzystając jednak z faktu, iż mylog NARESZCIE i JESZCZE działa, w końcu mogę Cię ocenić.

…Tylko kto zgasił światło?

Punkty: 2/5

Treść:

W pierwszych notkach rzucił mi się w oczy Twój samokrytycyzm co do własnej pisaniny. Nie wiem, czy masz kompleksy, czy to tylko taka fałszywa skromność, ale gdy autor sam pisze o swoich przemyśleniach jakie to one nie są do bani, to sama zaczynam w to wierzyć.

Taaa, grunt do zrobić dobre wrażenie na wstępie, prawda?

Zasypałeś mnie dziesiątkami pytań o smutną, ludzką egzystencję. To chyba taki etap w życiu każdego nastolatka, który przechodzi przez proces samouświadamiania się: ta tendencja do stawiania trudnych pytań bez wysilania się i prób udzielania sensownych odpowiedzi. Nawet nie jestem w stanie zliczyć blogów, na których czytałam treści typu: „Miłość. Podobno wszyscy do niej dążymy. Ale po co?„, „Życie. Po co żyć?„, „Dlaczego wszyscy boimy się śmierci?” albo „Dlaczego w Afryce z głodu codziennie umierają tysiące dzieci, a w Europie jedzenie się marnuje?„.

Stopniowo pytania zacząłeś zastępować wnioskami, a tematy, że tak powiem, globalne – lokalnymi, tj. dotyczącymi bardziej Ciebie niż ogółu ludzkości. Zdania-niewypały zostawały przysłonięte zdaniami-perełkami. Prawie wszystkie notki, jak jeden mąż, biły nachalnym pesymizmem, ale pod koniec archiwum stał się on jakby bardziej znośny (a może się uodporniłam?). Zapiski z marca i kwietnia są moim zdaniem bardzo dobre (no, może poza tą przedostatnią…). Oprócz smutku, który już zdominował Cię na dobre, dało się wyczuć też dojrzałość myśli i piękno języka. Nie powiem Ci jednak „tak trzymaj”, bo wcale nie chcę, żebyś trwał w tym przykrym stanie dołka emocjonalnego, choćby był on dla Ciebie nie wiem jak inspirujący i wenotwórczy.

Punkty: 10/15


Język:

Gramatycznie i ortograficznie najzupełniej poprawny, z wyjątkiem znikomej ilości braków przecinków z zdaniach. Kiedyś oceniający zarzucali Ci więcej błędów, czyżbyś edytował i poprawił swoje notki? Twoje słownictwo jest bogate, a niektóre metafory – urzekające. Drażnił mnie jednak rozbuchany, patetyczny styl, którego apogeum osiągnąłeś chyba w przedostatniej notce.

Punkty: 8/10

Grafika:

Pamiętam Twój szablon sprzed dawien dawna, ten z proszkiem Prozac. Jakoś tak zapadł mi w pamięć – jego wykonanie było fatalne, ale pomysł całkiem niezły. Tu, obecnie, sytuacja jest odwrotna: wykonanie bez zastrzeżeń (nie Twoje, niestety), pomysłu zero. Albo sorry, pomysł był w wersji oryginalnej, ale został skasowany podczas Twojej przeróbki. Jest nijak, sztywnie i grobowo poważnie. Czarna dziura po prostu. Wsysło mi cały mój wiosenny optymizm. Na minus oceniam też zbyt ciemną i za małą czcionkę; na plus porządek, estetykę i ciekawą formę menu, która trochę ten szablon urozmaica. No i trzeba przyznać, że wygląd bloga jest adekwatny do treści.

Punkty: 4/10


Dodatki:

O sobie napisałeś w ciekawej formie, inspirując się wierszem. Dociekliwi mogą też dotrzeć do Twojego kwestionariusza Prousta, konta na last.fm i enneagramu (kurczę, dlaczego KAŻDY blogger, na którego się napatoczę, ma 4w5? Każdy jest pieprzonym, wyalienowanym indywidualistą i samotnikiem! Coś takiego!).

Poza tym linki i księga gości. Wszystko uporządkowane. Nic więcej nie trzeba.

Punkty: 10/10

Podsumowanie:

Mam mieszane odczucia. Z jednej strony widać, że rozwijasz się, dojrzewasz, a wraz z Tobą dojrzewa treść bloga. Z drugiej – muszę przyznać, że spodziewałam się zastać tu coś zupełnie innego. Na Twoje nieszczęście, nazwa Twojego bloga jest za bardzo sugestywna. Zanim zaczęłam Cię oceniać, wyobraźnia podpowiedziała mi coś zupełnie innego niż to, z czym tutaj się zetknęłam. Spodziewałam się bloga humorzasto-sarkastycznego, z ironicznym spojrzeniem na świat i ciekawymi, trafnymi puentami. Tak już sobie ubzdurałam. I przy takiej treści szablon mógłby być zupełnie inny: większy, obszerniejszy, jaśniejszy, z nagłówkiem w formie zdjęcia ze stołówki Caritasu, wigilii na krakowskim rynku, PRL-owskiego baru mlecznego. Coś w ten deseń. Taka wizja chodziła kiedyś za mną, ilekroć obiła mi się o oczy nazwa Twojego bloga. Tymczasem zamiast wyrafinowanego cynizmu i ironii napotkałam na lawinę defetyzmu i wcale nie jest mi z tym najlepiej. Ze swoim obecnym nastrojem nie wpasowałam się w klimat panujący na tym blogu.

Punktacja końcowa: 34/50

www.beliar.blog.pl

Pierwsze wrażenie:

Wchodzę i… nagle wokół mnie robi się cicho i spokojnie. Czuję się, jakbym weszła do czyjejś kryjówki…

Punkty: 5/5


Treść:

Twoje notki to takie „wieczorne monologi do samej siebie” – czasem konfrontacja z własnym jestestwem, czasem rachunek sumienia, a czasem opis przeżytych chwil lub uczuć. Twoje zapiski są zwyczajne, a mimo to przyjemnie się je czyta. Z wielu z nich emanuje pozytywna energia. Jednak goszcząc u Ciebie, nie czułam się jakoś specjalnie zmuszona do myślenia, nie odczuwałam chęci wypowiedzenia się na jakiś temat. Po prostu stałam z boku i przyglądałam się. To, na co zwróciłam szczególną uwagę to pomysł z „myślą przewodnią” na początku każdej notki, który bardzo mi się podoba.

Po przeczytaniu niezbyt długiego archiwum wróciłam raz jeszcze do Twojej pierwszej notki, w której pisałaś, że chcesz, aby ten blog był Twoją własną kryjówką, gdzie możesz schronić się przed światem. Póki co, myślę, że udaje Ci się to znakomicie. To miejsce jest takim malutkim azylem odciętym od świata, w którym także czytelnik dobrze się czuje i może zatrzymać się w biegu.

Punkty: 11/15


Język:

W pierwszej notce zwróciłam uwagę na niekonsekwencję w pisaniu zdania raz małą, raz wielką literą. Potem zdecydowałaś się na konkretny styl i było już zupełnie dobrze. Jeśli chodzi o poprawność – nie znalazłam ani błędów ortograficznych, ani interpunkcyjnych, a jedynie sporo literówek: „Nie zaleąy mi„, „dlaczgo„, „zwnowu„, „wszytskie„, ” wszytsko„, „sie” zamiast „się”, „ciesze” zamiast „cieszę”, „juz” zamiast „już”. Chciałabym jeszcze zwrócić uwagę na powtórzenia, które w niektórych zestawieniach nie brzmią zbyt dobrze („zrobiła mi niespodziankę. miłą niespodziankę, bardzo miłą niespodziankę. teraz jest dobrze. od dawna nie czułam się tak dobrze„) oraz na skłonności do niepotrzebnego skracania zdań („nie znałam, a może raczej nie pamiętałam już tego uczucia. kiedy człowiek zaczyna się unosić kilka centymetrów nad ziemią„). Akurat te przykłady są z najnowszej notki, ale powinnaś zwrócić na nie uwagę w odniesieniu do całokształtu. Najlepiej po napisaniu notki przeczytaj sobie ją cicho jeszcze raz.

Co do języka, brakuje mi w nim jakiegoś szczególnego „smaczka”, finezji, aczkolwiek widzę, że jesteś na dobrej drodze.

Punkty: 7/10


Grafika:

To kolejny dowód na to, jak stosunkowo niewielkim wysiłkiem można zrobić coś naprawdę ładnego. Szablon jest przyjemny dla oka i w dużej mierze potęguje klimat, jaki panuje na blogu. Dzięki małemu motywowi graficznemu i zastosowaniu różnych kolorów czcionki nie jest monotonny i nudny. Od strony technicznej także wszystko jest dopracowane.

Tylko ten napis „bądź diabelskim kłamcą” nie bardzo mi pasuje. Bo na blogu jakoś nie wydajesz się być ani diabelska, ani zakłamana czy wyrachowana. Co takiego miałaś na myśli?

Punkty: 8/10

Dodatki:

Dział „o Tobie” i księga gości. Czegoś mi tu jednak brakuje i nie chodzi tu wcale o takie rzeczy jak linki do innych blogów czy licznik. Osobiście chętnie zobaczyłabym na Twoim blogu jakiś dyskretny player z pasującą do klimatu muzyką. Ale to tylko moja sugestia – w końcu nie każdy lubi takie rzeczy.

Punkty: 7/10


Podsumowanie:

Podoba mi się Twoje podejście do blogowania – z jednej strony piszesz dla siebie i do siebie, a z drugiej dbasz także o to, by potencjalny czytelnik mógł się u Ciebie rozgościć. Co też uczyniłam i nie wykluczam w przyszłości ponownych odwiedzin ;-)

Punktacja końcowa: 38/50

www.krzyweslowa.blog.onet.pl

Pierwsze koty za płoty, czas na drugie!

Pierwsze wrażenie:
A wiesz, że całkiem tu ładnie? Mimo, że mam przed sobą Onetowski szablon, czyli tło, zdjęcie i miejsce na tekst, podobają mi się kolory, obrazek tworzy przyjemny klimat i…ach, Gombrowicz! Gombrowicz, Gombrowicz;) Uwielbiam go.

Punkty: 4/5

Treść:
Poezja, mówisz. Nie przepadam za amatorską poezją, acz z drugiej strony Różewicz czy mój ukochany Leśmian, też kiedyś byli „amatorami” (o ile słowo „amator” pasuje do kontekstu, chyba nie), czyż nie?
Wrodzona dysfunkcja mózgu nie pozwala mi odnaleźć archiwum za pierwszym razem – dopiero trzecia próba przynosi oczekiwany efekt. „Alirycznie” i mam archiwum, bingo! Swoją drogą, podoba mi się nazwa „alirycznie”. Jeśli dobrze zrozumiałam, posiadasz sporą dawkę autoironii, oby niezbyt sporą, bo jej nadmiar stanowi żyzną glebę dla zbyt niskiego poczucia własnej wartości. Więc?
Już pierwszy rzut oka pozwala mi sformułować taką oto hipotezę – piszesz bardzo dojrzałe wiersze. Rzuty: drugi, trzeci, czwarty i każdy kolejny tylko utwierdzają mnie w przekonaniu, że (jak zawsze) mam rację! Używasz słów, sklasyfikowanych przeze mnie jako „trudne”. Nie lubię, gdy ktokolwiek sili się na uwznioślenie swojej wypowiedzi, czy nadanie jej pseudomądrego charakteru przez użycie trudnych słów właśnie, ale u Ciebie idealnie komponują się one z całością utworu. Podobają mi się neologizmy, które tworzysz – są błyskotliwe i, jak wyżej, idealnie uzupełniają Twoje wiersze, dodają im smaczku. Ponadto Twoje utwory są niezwykle plastyczne, czytając niejeden, mam obraz opisywany w nim przed oczami.
Z poezją jest tak – albo się podoba, albo nie. Albo trafia do odbiorcy, albo nie. Twoja do mnie trafia, kupuję Cię, jesteś super i żadną „pseudolirykę” tworzysz, jak ją nazwałaś w zgłoszeniu, a Lirykę przez wielkie „el”. Żeby nie używać zbędnych słów, dodam tylko, że za najlepsze spośród Twoich utworów uważam ikonoklastycznie (ach, Salvador Dali… bardzo trafnie, swoją drogą, ujęte – chyba każdy chciałby być „Dalim słowa”.) oraz Vidance – dynamiczny, ekspresyjny, świetny wiersz.
Zajrzę jeszcze do działu o Tobie, moja droga, obyś mnie nie rozczarowała. Nie rozczarowałaś! Zabawnie, dojrzale, błyskotliwie zamknęłaś siebie w kilku wersach. Trochę mi przypominasz mnie samą, boimy się podobnych słów, więc automatycznie budzisz moją sympatię. Ale, ale! Pełnoletniość i młodość się nie wykluczają, po pierwsze, a po drugie, Ty się na Sapkowskiego czy Poświatowską nie oglądaj, a idź przed siebie, bo nie jesteś od nich gorsza, po prostu jesteś inna. Ot, takim mentorskim tonem Cię na koniec uraczyłam, a co!
Masz talent, Dziewczyno, a że uwielbiam dobrą poezję, a Twoja się do takowej zalicza, punktacja nie może być inna…:
Punkty: 14/15

Język:
Idealny, a jakże. Zero błędów, wszystko ładnie, pięknie, żadnych wtop typu wstawienia „trudnego słowa”, w miejsce, gdzie ono kompletnie nie pasuje, tylko po to, by sprawić wrażenie mądrzejszej i dojrzalszej. Jesteś wirtuozem języka, widać, że „kochasz bawić się słowem” i że, przede wszystkim, umiesz robić to zręcznie i tak, by nie raziło odbiorcy.
Punkty: 10/10

Grafika:
Twoja własna. Zapewne nie natrudziłaś się zbytnio, bo to w końcu Onet, ale stworzyłaś przyjemny klimat. Nic nie „wali po oczach”, jest schludnie, co sobie cenię, oraz stylowo. Szata graficzna idealnie pasuje do treści, a wręcz ją dopełnia. Poza tym, masz u mnie plusa za Gombrowicza, którego, jak mówiłam już na wstępie, uwielbiam.
Punkty: 8/10

Dodatki:
Niewiele ich, i bardzo dobrze. W linkach natomiast twórcy, których bardzo cenię za indywidualizm, inwencję twórczą i talent. Nic dodać, nic ująć.
Punkty: 10/10

Podsumowanie:
No, no, gratuluję. Niniejszym zdobyłaś, moja Droga, 46 punktów, co daje Ci zasłużone miejsce na ścianie płaczu tuż pod moim pseudonimem artystycznym. Żeby jakoś błyskotliwie zakończyć, dodam, że życie z niską samooceną, a ze zgłoszenia na przykład wywnioskowałam, że takową posiadasz, jest jak pchanie wózka z zaciągniętym hamulcem. Taka metafora, infantylna acz trafna. Masz talent, powtórzę, w myśl drugiej edycji TVNowskiego programu, którą niebawem, Asafo i Wy, drodzy Czytelnicy, zobaczycie na ekranach telewizorów. ;] Nie zmarnuj rzeczonego talentu przepadkiem.
Punktacja końcowa: 46/50

www.madeinisrael.blog.pl

Witam wszystkich Oceniających i Ocenianych. Mam nadzieję, że nasza współpraca będzie miła oraz owocna;)

Pierwsze wrażenie:
Made In Israel? Że co? Co łączy Izrael z maszyną do pisania? Poza tym, brzydko tu, mieszanka czerni i ciemnego brązu działa na mnie przygnębiająco, a że działa przygnębiająco, najchętniej bym sobie poszła. 
Punkty:1/5


Treść:

Twoje notki charakteryzuje niezwykle irytująca, a przynajmniej irytująca moją osobę, cecha, która została zapewne wytworzona przez Ciebie w przebłysku czegoś, co prawdopodobnie odczytałeś jako przebłysk natchnienia. Mianowicie, piszesz mówiąc. Używasz stosu niepotrzebnych wielokropków, oraz wyrazów, które sugerują zastanawianie się na bieżąco, co by tu napisać. Jak dla mnie jest to zabieg wysoce niepożądany i, mówiąc bez ogródek, nieco żałosny. Uczeń zielonego ludka… małego zielonego ludka uczył się na… Rycerza Jedai (nie wiem czy to tak się pisze), i… i… nie mógł sobie poradzić z… przeniesieniem, dodam że tylko używając własnej woli, jej siły… wielkiego statku (to chyba był statek) kosmicznego, oczywiście. Podszedł do Mistrza, i… i powiedział że ten żąda od Niego rzeczy niemożliwych. Teraz czuję się jak ten uczeń… Skywalker? jak on w tamtym momencie, z tym że… mi nikt chyba nie jest w stanie pokazać… że… że… niemożliwe jest całkiem realne, że… że nawet naturalne, jak choćby ów przenoszenie wielkich statków przez zielonego ludka. doprawdy, pomijając infantylizm zacytowanego wpisu, zastanawiam się, czy przypadkiem nie naśladujesz nieumiejącego się wysłowić kolegi z przedszkola lub jąkającego się staruszka. Kochanie, różnica między językiem mówionym, a pisanym jest taka, że gdy mówisz, myślisz na bieżąco nad każdym słowem, konsekwencją czego są pojawiające się w wypowiedzi zająknięcia właśnie, ale gdy PISZESZ, masz sto dziesięć lat, żeby wymyślić zdanie, a procesu myślowego nie musisz wcale zaznaczać wielokropkami i powtarzaniem po dziesięć razy tego samego wyrazu. Co chciałeś osiągnąć, retardację? Jeśli tak, osiągnąłeś, co chciałeś, ale z efektem ubocznym w postaci całkowitego zniechęcenia czytelnika do lektury. Ale ja, jako czytelnik wytrwały, brnę w Twą pisaninę, bo brnąć czasem trzeba, z obowiązku na przykład.
Grudzień nastawił mnie do dalszej lektury nad wyraz pesymistycznie, gdyż przez tydzień – s i e d e m dni – stworzyłeś, bagatela, jedenaście notek. Każda monotonna, spowalniana niepotrzebnymi środkami stylistycznymi, o czym pisałam wyżej, oraz pseudo filozoficzna. „Pseudo filozoficzną”, drogi Autorze, odczytuj jako taką, w której poruszasz tematy, poruszane miliard razy przez miliard ludzi przed Tobą, z identycznie marnym skutkiem oraz identycznie marną puentą. Czasem jednak potrafisz mnie zaskoczyć pomysłem, szkoda tylko, że na jeszcze bardziej marny morał. Piszesz na przykład Sylwester to czas zabawy, ale… to i czas w którym niemożna przestać być soba, bo… bo… źle to skutkuje. Niezwykle mnie ten wniosek zaintrygował, jaka szkoda, że nie uzasadniłeś, czemu „niemożna” przestać być sobą i jakie są skutki ewentualnego przestania. Kolejna perełka, której sens chyba zgubiłeś gdzieś po drugim słowie, czyli, jak widać na załączonym obrazku, po słowie „największy”: zawsze największy lęk wiązał się dla mnie z byciem uzależnionym od innych, oj boję się być słabszy stąd też często moja nieco hedonistyczna postawa, ot… byle sięnie zranić. Co ma hedonizm, mój drogi, do bycia słabszym? Czy wiesz, czym jest hedonizm? czy może zobaczyłeś ów wyraz w gazecie i czym prędzej przeniosłeś go na łamy swego bloga, by dowartościować się w swoich oczach i pobawić się w prowizoryczne podnoszenie własnego poziomu inteligencji? Rozczaruję Cię, ale albo jestem kretynką, która myśli zbyt powierzchownie, by dostrzec związek między uznawaniem przyjemności za najwyższe dobro, a ranieniem samego siebie, albo niestety Ty nie rozumiesz, co piszesz. Posiadasz również niezwykłą umiejętność spłycenia oraz strywializowania każdego poruszanego przez Ciebie tematu, przykre. Targają Tobą ambiwalentne uczucia, którym dajesz wyraz w notkach, wypaczając przy okazji ich (notek, nie uczuć) sens. [chciałbym] żeby ludzie przestali uważać że jestem arogancki czasami, że… że… okazuję nad nimi przewagę, wyższość… ja czasem się ich boję, boję kontaktu z nimi… bliskości… bo odkryją jak bardzo beznadziejny jestem (no może aż nie tak bardzo). Was ist der Sens? Odnośnie informacji zawartej w nawiasie, za aż tak beznadziejnego się chyba nie uważasz, rzeczywiście, skoro gardzisz na przykład nagrodą Nobla, jednocześnie będąc przekonanym o tym, że na nią zasługujesz. Fragment Twojej listy życzeń : …abym wreszcie napisał tę książkę, za którą dostanę Nike… nie chcę czekać trzydziestu lat, chcę już. Za Nobla dziękuję, frajerzy tylko dostają. I żebym nie zestarzał się szybko, chcę żyć. Nobel, fakt, podwórkowa nagroda dla frajerów.
Im dalej w las, tym nudniej. Każda kolejna notka jawi się jako jeszcze dłuższa (choć myślałam, że to już niemożliwe) i jeszcze bardziej nużąca. Wciąż opisujesz zawirowania w obrębie swojego życia uczuciowego, obchodzące mnie mniej więcej tak, jak zeszłoroczny śnieg lub próbujesz przekazać niewiadomo komu prawdy, które uważasz za wielce odkrywcze, podczas gdy w rzeczywistości są raczej przyziemne. Rodzice pokazujcie swoim dzieciom, że kochać… że naprawdę, to ani nic wielkiego, zdecydowania nie trudnego, i… i… nic złego. Tłum rodziców, który przeczytał ten wpis na pewno poczuł się zganiony i nauczy swoje dzieci, że kochać, że naprawdę, że to, że nietrudne i, i, i po trzykroć „i”, niezłe, zdecydowanie.
Miesiące mijają, a Twoja pisanina nie wykazuje za grosz charakteru progresywnego, a jedyną korzyścią (dla mnie i moich skołatanych nerwów) jest fakt, iż z czasem wpisy stają się krótsze.
Punkty:2/15

Język:
Styl, który swoim pisaniem reprezentujesz, jest infantylny, primo. Secundo, nie potrafisz, jak widzę ułożyć zdania innego niż pojedyncze, bo gdy wykraczasz poza kanony tegoż, tracisz orientację w podstawowych zasadach gramatyki i wychodzi bełkot. mama płacząca nad świątecznym stołem, he to zabija w dziecku miłość, czy chęć do czegokolwiek. Stół umarł, rozumiem? Jakaś tragedia się stała, złamali mu nogę? Co było powodem płaczu matki akurat nad nim? „He” zabija w dziecku miłość? Ciekawe… Nie mam pozytywnych wzorców, nikt mnie nie nauczył, nie pokazał… baaa! pokazywał co innego za to. Ach, więc wzorców się uczy? Autorytetów i idoli też, tak? A ktoś, …wróć – nikt! „pokazywał co innego za to” – zlituj się, toż to kompletne brednie! To był dobry dzień, oby więcej takich… da Bóg. Widzę, że podążasz tokiem rozumowania Einsteina i zakładasz, że czas jest względny? Dlatego właśnie pierwsza część powyższego zdania sugeruje czytelnikowi, że druga na pewno będzie w czasie przyszłym, a tu… klops! Czas teraźniejszy! Może posłużę się przykładem, by Ci nieco przybliżyć istotę błędu: „Oby więcej takich blogów jak Twój… jest.” Dostrzegasz tu pewne niedociągnięcie? Jeśli tak, brawo, samoświadomość niedoskonałości jest pierwszym krokiem do poprawy…z reguły. Ach, i zapamiętaj sobie, że wyraz „ów” się odmienia!
Moja rada? Zanim napiszesz książkę, o której to napisaniu marzysz (o zgrozo), poczekaj może jednak PRZYNAJMNIEJ trzydzieści lat i przeznacz je (lata oczywiście) na naukę podstaw gramatyki polskiej.
Punkty:2/10


Grafika:

Jedyną zaletą grafiki, którą Twój blog uraczył me oczy, jest schludność strony głównej. Inna sprawa, że owa schludność, na podstronach zmienia się w pustkę, znika nawet maszyna do pisania, symbol, zapewne, talentu literackiego, o którego posiadaniu jesteś, jak widzę, święcie przekonany. Brzydko.
Punkty:3/10

Dodatki:
Linki, archiwum i dział „o mnie”, bardzo lapidarny na szczęście, którego swoją drogą wcześniej nie zauważyłam. Nic straconego, przeczytałam teraz. Potwierdza on tylko moją tezę, jakobyś kreował się na człowieka z niskim poczuciem własnej wartości, a w rzeczywistości prezentował zgoła inne do siebie podejście, skrajnie inne, nawiasem mówiąc. Dodatki jednak są na swoim miejscu, ani ich dużo, ani mało, więc nie mogę znaleźć żadnego punktu zaczepienia. 

Punkty:8/10


Podsumowanie:

Cóż, masz jakiś tam własny styl, który niestety do mnie nie przemawia. Ogólnie rzecz biorąc, budzisz moją irytację, bo nie lubię hipokryzji, a Ty zdajesz się nią epatować, rozpisując się nad swoimi zdolnościami, a jednocześnie usiłując ze wszystkich sił wzbudzić w czytelniku litość, opisując strach przed nawiązywaniem kontaktów międzyludzkich oraz poczucie własnej beznadziejności. Reasumując, jeśli (cudem) uda Ci się wydać książkę, raczej jej nie zakupię albo zakupię po to jedynie, by napisać o niej nieprzychylną zapewne recenzję. Pozdrawiam serdecznie.
Punktacja końcowa: 16/50

www.iskiereczka-ruda.blog.pl

Pierwsze wrażenie:

Skromnie jest. Biało. Miło. Z małego zdjęcia patrzy na mnie nieco zaskoczony, wyrwany z zadumy młody George Harrison. Tak jakoś na niego patrzę i patrzę… Już drugą minutę. A może i trzecią…

Punkty: 5/5

Treść:

Twoje archiwum jest długie i obejmuje bardzo ciekawy okres w życiu młodego człowieka. Zawiera w sobie okres dojrzewania, pierwszej miłości, dużych zmian i aż trzech (czyli zdecydowanej większości) etapów edukacji szkolnej. Zaczynasz pisać będąc w drugiej klasie gimnazjum. Trochę się bałam tych pierwszych notek, bo spodziewałam się wpisów nie tyle niedojrzałych, co po prostu trochę monotonnych i podobnych do siebie. Jak się okazało, przekonałaś mnie do swojej twórczości w mgnieniu oka. Szybko zauważyłam w Tobie inteligentną, myślącą i refleksyjną nastolatkę. Myślę, że nie bez znaczenia był fakt, że słuchamy podobnej muzyki i mamy podobny sposób postrzegania świata. Czytelnik czuję się u Ciebie tak, jakby wszedł w sferę Twoich snów a nie Twojej rzeczywistości. Dużo u Ciebie surrealizmu, zwłaszcza, w bardzo dobrej moim zdaniem, notce: „Codziennie niskie ceny”. Twój świat zaraził mnie i bardzo mi się spodobał, ale w połowie archiwum zaczęłam czuć przesyt tej oniryczności i fantazji. Zapragnęłam poznać Cię jako osobę, bo w swoich notkach zostawiasz trochę śladów prozaicznej rzeczywistości, która w Twoim wydaniu na pewno nabrałaby smaku i kolorów. Jeździsz na koncerty, masz wielu przyjaciół, którzy są dla Ciebie bardzo ważni, którzy zbierają dla Ciebie kapsle z napojów „Tymbark”, zostawiają swoje ślady w Twoim pokoju, ale tak naprawdę nie ma o nich nigdzie ani słowa… Zmieniłaś gimnazjum na liceum, potem liceum na uczelnię ale przemyślenia na ten temat zostawiasz głęboko w sobie. Kilka razy miałam wrażenie, że się zakochałaś, ale nie byłam do końca pewna. Pojawił się co prawda jakiś: „F”, ale kto wie, może to tylko przyjaciel. Szkoda, że tak zawoalowałaś sprawę, pozostawiłaś niedosyt, odsunęłaś czytelnika od siebie. Poczułam się trochę zdezorientowana, tym bardziej, że skoro pisałaś w ten sam sposób od kilku lat przestałam wierzyć, że coś się zmieni. Najgorsze jest to, że jako niewtajemniczony w Twoją osobę bywalec dostałam niektórymi stwierdzeniami jak obuchem w łeb. Piszesz na przykład: „Na razie mam jedynie pozorną chwilę spokoju i czas na ponowne oswojenie się z własnym łóżkiem, bo już niemal zapomniałam, jak wygodnie się śpi w swoim domu, mając całą kołdrę dla siebie i nikogo, kto obok chrapie lub spycha na podłogę” – myślę sobie wtedy – to Ona gdzieś wyjechała? Ciekawe gdzie i kiedy? – wyobrażałam sobie Ciebie w Gdyni i nigdzie indziej a tu nagle taki… news. Domyślam się, że na swoim blogu chcesz zaprowadzić swój własny, niepowtarzalny klimat i oderwać się od tego co nudne i przyziemne, ale takie kompletne oderwanie tworzy spory chaos. Niemniej jednak, udało Ci się zbudować oryginalną i niebanalną stronę, na którą z pewnością warto zajrzeć.

Punkty: 12/15

Język:

Jestem pełna podziwu. Dziś nadszedł ten piękny dzień, gdy po raz pierwszy nie napisze o języku nic negatywnego. Już od gimnazjum operujesz rozbudowanym słownictwem i piękną polszczyzną. Znalazłam chyba tylko cztery drobne błędy ortograficzne na pięcioletnie archiwum, więc nawet nie będę ich tu przytaczać. Błędy interpunkcyjne były tylko dwa, a w Twoim wypadku to tyle co zero. Twój język jest bajecznie kolorowy nie tylko dlatego, że wiesz jak się nim posługiwać, ale również dlatego, że sama go tworzysz. Wymyślasz zabawne neologizmy, które nie mają nic wspólnego z irytującą nowomową: „Nie-do-Pusz-czal-(skie)-ne!”, „nie jest to rozmowa, tylko myślanka (maślanka)”, „krok do założenia Pan Krok kapeli”, „Należałoby otworzyć coś na kształt AT czyli Anonimowych Tymbarkoholików”, „podnieść otylczy tyłek”, „nocne kąpiele w morzu topless i dickless”, „z pomocą domoworobnego wina sosnowego”, „Prostoczłowieczyzm”, „Królestwo Rowerolandii”. Niech i ja posłużę się własnym neologizmem dla podsumowania Twojego słownika. Na swoim blogu tworzysz za pomocą języka specyficzny Chaniocentryzm i Chanioklimat.

Punkty: 10/10

Grafika:

Grafika jest Twoja własna, bo nie doszukałam się odnośnika do strony, z której pobrałaś szablon. Całość bardzo pasuje do Twojej przepełnionej muzyką osobowości. Fragmenty wywiadu z The Beatles, w których ukryte są odnośniki do podstron uderzają delikatnie w szare komórki i ma się ochotę rozpracować cały ten lay i wejść w jego głębię. A w głębi kryje się nowa grafika dla Twoich linków. Widnieją na niej wszyscy czterej Beatlesi w swej energetycznej odsłonie. Ty sama występujesz jako piąty Beatles i przyłączasz do całości oldschoolową mozaikę z siebie. Całość jest dopasowana kolorystycznie i czytelna, czyli tak jak lubię!

Punkty: 10/10

Dodatki:

Popierasz akcję „Bykom stop”, masz swój imood, więc wiem jak się masz i masz pogrupowane na kategorie linki. Wszystko jest czytelne, kolorowe i bardzo ładnie buduje obraz Twojej osoby. W księdze jest trochę spamu. Sama jestem w tym na bakier, ale naprawdę warto czasem tam zajrzeć i ten syf wyrzucać. Propozycję wydania notek w formie książki miał już chyba każdy kto prowadzi blog…

Punkty: 9/10

Podsumowanie:

Będę do Ciebie wpadać, jak będzie mi szaro. A żeby było mi łatwiej do Ciebie dotrzeć umieszczam Cię w polecanych!

Punktacja końcowa: 46/50

www.shyle.blog.onet.pl

Mam oceniać ocenialnię? Zresztą i tak nie ma odnośnika do RO.

www.pretty-like-drugs.blog.pl

Pierwsze wrażenie:
Piękny kot, w te niezwykłe oczy można się patrzeć godzinami. Szkoda tylko, że szablon niezwykle popularny wśród blogujących. Nie mogę dać maksymalnej ilości, bo niestety nie ma tej nutki oryginalności.
Punktacja: 4/5

Treść:
Hm…w nowych wpisach masz dodane niewielkie zdjęcia. Są Twoje? Nigdy nie lubiłem jak ktoś wkleja do notek przeróżne fotki, a te tutaj, choć nieidealne, podobają mi się. Poradziłbym Ci wklejać je czasem, co kilka wpisów – nie w każdej. Wtedy stworzyłabyś pewien klimat, a jak dodawane będą co notkę – staną się czymś rutynowym. A nie o to w tym chodzi, prawda? Wybacz, odbiegłem od podpunktu.
Piszesz całe trzy miesiące, niedługo zacznie się czwarty. Nie przypadło mi do gustu Twoje dziwne, czasem nawet wulgarne poczucie humoru. Zdarza Ci się przeklinać – w sumie mógłbym to zdzierżyć, gdyby pojawiło się to raz, lecz teraz w nowych wpisach robisz to częściej, więc ostrzegam Cię. Co za dużo to niezdrowo.
Chyba_jebnę. 2h na mrozie podbiło zaciągając mnie w dół.(…)
Pogoda niczym rozpływające się gówno. Dawno tak nie było.(…)
Powieki to ja sobie zaraz przyszuję do brwii, żeby się nie zamykały. I ta pierdolona fala gorąca, która wszystko mi rozmazuje.” – Rozumiesz zatem, o co mi chodzi.
Piszesz o wszystkim, ale czy do wszystkich? Doczytałem się czasem, gdy zwracałaś się bezpośrednio do jakiejś całkowicie obcej nam osoby. Umówmy się, że chociaż w dwóch słowach powinno się nią przedstawić. W nawiasie, bądź bez nawiasu. Wtedy notka nabrałaby większego sensu dla wszystkich.
Dalej – treść jest na luzie. Nadal nie mogę się przekonać do takiego, szkolnego poczucia humoru, ale czasem się przyłożysz i…zdradzasz o sobie co nieco. Masz jak każdy swoje marzenia, ambicje – można stwierdzić, że w notkach jest wszystko to, co niezbędne.
Punktacja: 8/15

Język:
O humorze już mówiłem nie raz, a dwa razy. Zmieniłbym zatem nastawienie do pisania notek, ale nie wiem czy to w ogóle jest możliwe. Podoba mi się Twoje spojrzenie na świat ironicznym okiem, więc to na pewno na plus. Jesteś szczera, nie przybierasz w słowach. Błędów nie ma prawie w ogóle, raz zauważyłem niepotrzebną spacje „( tak, Kubusia)” – Przed „tak” nie powinno być odstępu. Ale to tak na marginesie, bo to się zdarzyło tylko raz.
Ortografia to pochwalenia, na interpunkcję przymykam oko – bo sam orłem nie jestem. Tutaj raczej nie mam nic do zarzucenia. Literówki są dość częste, co niektórych razi. (przyszuję, brwii), więc radziłbym przeczyścić notki.
Punktacja: 7/15

Grafika:
Podoba mi się. Jest profesjonalnie wykonana, piękne zdjęcie, piękne tło – aż miło patrzeć. Ale czy grafika pasuje do Twojego stylu? Nie odpowiem sobie na to pytanie, sama na pewno znasz odpowiedź. Co do szablonu nie mam zastrzeżeń, tylko to, że ta „pobieralnia”, z której wzięłaś czarnego kota, jest bardzo popularna. Brak zatem tej indywidualności, oryginalności.
Punktacja: 8/10

Dodatki:
Dział „o mnie” jest, co mnie bardzo cieszy. „Sprzedałaś się” w zupełności, bo wiem to, co powinienem wiedzieć. Ni mniej, ni więcej. Dodany jest też Misz-masz Twoich zdjęć, trochę niewyraźnych, ale nie narzekam. Poza tym – jest dział, jest lastfm, jest archiwum. Niczego, zatem, nie brakuje! Tak, tak, właśnie tak!
Punktacja: 10/10

Podsumowanie:
Nie lubię tego podpunktu, bo zakończenia są dla mnie najtrudniejsze. Punkty mówią za siebie – blog dobry, ale może być jeszcze lepszy. Życzę tego i pozdrawiam!
Punktacja końcowa: 37/50

www.tylko-nie-tym-razem.blog4you.pl

Pierwsze wrażenie:
Dla niektórych może wydawać się napaćkane, ale według mnie kolory są bardzo stonowane, zdrowe dla obojga oczu. Nie podoba mi się natomiast angielszczyzna i na grafice i na „titlowym” pasku (tym niebieskim). Pamiętaj – Polacy nie gęsi, swój język mają!
Kolejnym zastrzeżeniem są „ulubieni” w formie obrazków, czy, jak kto woli, avatarów. To tak, na dobre rozpoczęcie oceny.
Punkty: 2/5

Treść:
Zaniemówiłem. Przebrnięcie przez wszystkie Twoje wpisy to była istna masakra, rzeź na Trafalgarze. Bloga prowadzisz zaledwie od 4 miesięcy, więc jeszcze wiele przed Tobą. Ale na dzień dzisiejszy…
”Wiecie, że kiedy miałam jakieś 12 lat płakałam na filmie „Mój chłopak się żeni”? To chyba z Julią Roberts i Cameron Diaz… Płakałam, bo ona w końcu nie była z nim! To prymitywne, wiem. Ale gdyby nie ta Cameron! Wtedy kochałam się w aktorze, który w jakimś wywiadzie powiedział, że mógłby się z nią ożenić.” – Ja natomiast zawsze płaczę na Lessie. Ale kogo to obchodzi? Nie widzę sensu wwalania jakichś sytuacji sprzed wieków, kiedy to jeszcze nie odróżniamy prawego od lewego. Nie jest to ani fascynujące, ani ujmujące. A tym bardziej nie…wzruszające.
(…)Czytałam taką książkę ostatnio. I tam było wszystko co lubię ;) A najważniejsze, że się jej oświadczył na końcu! Ha! I był z Evą a nie z Debbi. A ta Eva to do złudzenia przypominała mnie. Z jednym małym szczegółem.” – Chyba sama rozumiesz, że to jest jakaś kompletna pomyłka, coś wyrwane z kontekstu. Najpierw mówisz o dzieciństwie, a końcówka jest o książce. Ani nie podałaś autora, ani tytułu, kompletnie nic. Ogólnie notka z końcem wiąże się tylko miłością(?), o ile dobrze zrozumiałem.
Prawie zawsze można poczytać o rozczarowaniach, „zjebanych dniach”, smutku i lenistwie. Wszystko tak monotonnie płynie do czytelnika, aż sam odczuwa u siebie to rozleniwienie. Ciemne kolory szablonu mieszają się z szarością Twoich wpisów i wychodzi naprawdę nie fajna mieszanka. Atakują mnie zewsząd emotikony, choć na dzień dzisiejszy jest ich ciut mniej. Niech znikną zupełnie. One tutaj w niczym nie pomagają, tylko rażą. Więc przeskocz po archiwum i je sprzątnij.
Ogólnie słabo, żeby nie powiedzieć – beznadziejnie.
Punkty: 1/15

Język:
Jeśli chodzi o język polski – nie ma masakry, ale nie jest też idealnie. Widać czasem literówki, kilka błędów interpunkcyjnych, ale myślałem, że będzie gorzej. To raczej na plus.
Jeśli, natomiast, chodzi o Twój własny język, płynność w pisaniu – nie podoba mi się. Są to typowe notki, typowej nastolatki wkraczającej w wiek buntu. Bleh.
Punkty: 2/10

Grafika:
Jak już wspomniałem wcześniej – podoba mi się kolorystyka. Niestety, poza tłem nie mam czego chwalić. Białe róże i zawijasy, które towarzyszą zdjęciu pannie zdziwiono-smutnej. Poza tym (z prawej) szablon się z deczka rozjechał, co naprawdę mi przeszkadza, mimo ciągłego odświeżania. No, to chyba tyle.
Punkty: 3/10

Dodatki:
Szczęście, że muzyka nie włącza się automatycznie, której szczerze nie znoszę na blogach przeze mnie ocenianych. Ja wolę słuchać swojej, ukochanej.
Hm…widzę też od groma linków do konkurencji – nie lepiej zgłosić się do jednej, dobrej? Masówka wcale nie jest rozwiązaniem.
Na koniec, powtórzę się, linki w kształcie avatarów muszą zniknąć. Moda na nie (jeżeli takowa kiedykolwiek istniała) minęła bezpowrotnie.
Punkty: 1/10

Podsumowanie:
Kolejny słaby blog jakich tysiące. Niczym mnie nie urzekłaś, ale wiem, że początki bywają trudne. Więc pisz dalej, na pewno wyjdzie Ci to na dobre.
Punktacja końcowa: 9/50


  • RSS